Dzień Bobry dzień!
Dzień doberek c: Dłuuuuugo nie pisałam postów a to z braku czasu. Szkoła, poprawki itd. itd.
Ogólnie dzisiejszy pierwszy temat będzie o podróżach. Na pewno każdy z was ma chociaż jedno miejsce do którego lubi jeździć lub marzenie o jakimś wyjeździe. Ja mam 3 takie miejsca, pierwsze dwa to takie jeszcze dość osiągalne a mianowicie Sopot i Toruń :33 A takie jeszcze nie realne, to Japonia. Jeszcze nie wiem czy miało by to być Tokio, Kioto czy jakaś mała miejscowość..
Kolejny temat to "przyjaciele"
Codziennie coś sobie uświadamiam. Że jestem za brzydka, za głupia, za nierozsądna, za wrażliwa, zbyt chuda, zbyt egoistyczna, zbyt niepomocna. Mogłabym jeszcze dużo wymieniać.
Ale własnie tak wyglądają kolejno moje dni. I jest tak codziennie. Dzień za dniem.
Jest tyle rzeczy które na pewno wynikły z mojej winy. Nie czuję się kochana. To moja wina. Bo nie jestem zbyt dobra. Nie należy mi się miłość.
Codziennie wstając rano, widzę jak sytuacje ze wczesnego dzieciństwa odbijają się na moim postrzeganiu świata. Jak każde jedno słowo, jest kolejną małą, cholerną szpileczką wbijaną w poduszeczkę na igły.
Jak bardzo zmieniło mnie to, że kilka osób zyskało moje zaufanie po czym wykorzystało je i zawłaszczyło.
Poznałam chłopaka, w internecie. Był bardzo miły, martwił się o mnie, opiekowaliśmy się sobą nawzajem.Poznaliśmy się gdzieś w listopadzie 2014 roku, rozmawialiśmy do lutego 2015 a później kontakt z jego strony się urwał. Pisałam co miesiąc, ale nie odpisywał. Tyle rzeczy sie u mnie zmieniło, ja się tak bardzo zmieniłam...
Napisałam, że moglibyśmy rozmawiać na Facebooku bo jestem tam częściej. Wyczekiwałam odpowiedzi... tak bardzo. Odpisał. Zaczęliśmy ponownie rozmawiać. Zauroczyłam się pamiętając tego chłopaka którego poznałam w 2014. Każda wiadomość była taka cudowna. Było raz milej, raz normalniej. I przyszedł marzec. Koniec marca i... nie odpisywał. Nie pisał. Odczytywał jedynie. Nadal nie pisze. Nie ma go. Zniknął. Czy.. czy znowu ma zamiar nie pisać przez kilkanaście miesięcy..? Czy tak miało być. Jeżeli o tym wiedział, czemu nie kazał się nie angażować?
Tego nie wiem.
I prawdopodobnie się nie dowiem. To boli. Po prostu boli.
Dlatego nauczcie się z moich błędów by starać się nie angażować. A jeżeli zamierzacie, błagam wybierajcie rozważnie. Nie chcę byście musieli w jakiś sposób cierpieć.
"-A więc prowadź przewodniku. -Powiedział Maks patrząc na horyzont.
-Ale panie, ta droga donikąd nie prowadzi.-Powiedział nieco wystraszony Filip.
-Jak to?- Pytając uniósł brew w sposób zadziwiająco podobny do zmarłego ojca
-No chyba..- Zaczął nieco tajemniczo Filip - Że życzy sobie pan ujrzeć piekło. Może takie na ziemi, ale zawsze.
-Drogi Filipie...- Mówiąc to uśmiechał się gorzko -Jedyne piekło jakie jest dla mnie straszne.. to moje życie. Więc skoro tą kwestie sobie wyjaśniliśmy, prowadź!
Kończąc swoją wypowiedź pognał za jadącym już Filipem."
Ten kawałek opowiadania jest mojego autorstwa. Podpisuje się pod tym tekstem Paulina.

Komentarze
Prześlij komentarz